Wstałam prędko i spakowałam książkę do torby. Przeraziłam się trochę tego chłopaka. Nie mam w naturze poznawania nowych ludzi. Wolę być samotna i liczyć tylko na siebie. Podczas gdy chłopak rozmawiał przez telefon opuściłam kawiarnię. Zaczęłam iść w stronę mojego domu.. Odwróciłam się i zobaczyłam, że on wyszedł z kawiarni. Przyśpieszyłam tempo. Po chwili poczułam uderzenie w bok.
-Ey..jak chodzisz...- spojrzałam w górę i zobaczyłam dwa karmelki. Identyczne jak wtedy. Strach ogarnął mnie całą. Chłopak obrócił się w moją stronę na co ja zrobiłam krok w tył. Jego wzrok wbijał w moje ciało tysiące sztyletów. Bałam się go. Odetchnęłam z ulgą gdy odszedł w swoją stronę. Musiałam jakoś dojść do domu, pomijając fakt, że jestem spóźniona na obiad. Szłam powoli za nim. Nagle odwrócił się i spojrzał na mnie. Jego oczy były przepełnione nienawiścią. Tylko co ja mu zrobiłam? Odruchowo chciałam się cofnąć, lecz wpadłam na mały kamyk i na środku chodnika upadłam na tyłek. Gdy chłopak odszedł, wstałam i otrzepałam się z piachu. Nigdzie go nie było więc mogłam spokojnie iść do domu. Przez całą drogę rozglądałam się na boki, czy czasem nieznajomy nie podąża za mną. Na szczęście już go nie było. Szybko wbiegłam do domu, lekceważąc wołanie mojego ojca, który za pewne chciał mnie okrzyczeć za to że nie byłam na obiedzie , pobiegłam do swojego pokoju i zamknęłam drzwi na klucz. Rzuciłam się na łóżko. Ciągle przed oczami miałam jego. Wyglądał na niebezpiecznego, ale coś strasznie mnie do niego ciągnęło. Nie czułam motylków w brzuchu, po prostu potrzebowałam jego obecności. Nigdy tak nie miałam. Po paru minutach wstałam i skierowałam się do łazienki. Wzięłam prysznic i przebrałam się w luźniejsze ciuchy. Potem zeszłam na dół w celu zjedzenia czegoś, ale niestety na drodze stanął mi tata.Musiałam wytłumaczyć mu , że spóźniłam się na obiad ponieważ zagadałam się z koleżanką, co było nieprawdą bo ja nie mam koleżanek ale na szczęście tata mi uwierzył. Po śmierci mamy zrobił się strasznie opiekuńczy w stosunku do mnie. Nie powiem , że to złe ale nie mogę prawie nic robić. W domu muszę być przed godziną 20 co jest absolutną przesadą ponieważ mam 17 lat. Nie jestem małym dzieckiem. Potrafię sama o siebie zadbać, ale mój kochany staruszek i tak zawsze postawi na swoim. Po skonsumowaniu posiłku obejrzałam jakiś nudny serial który leciał w telewizji i poszłam spać.
POV Justin.
Stałem pod szkołą, i opychałem towar młodzieży która kupowała wszystko jak gorące bułeczki. Nagle zobaczyłem dziewczynę z wczoraj. Tą z kawiarni. Szła patrząc w telefon. Podszedłem do niej i zagrodziłem jej drogę.
- Hey , chcesz może kupić towar ? Mam wszystko czego zapragniesz maleńka- powiedziałem. Podniosła wzrok i na mnie spojrzała. Widziałem w jej oczach to , że pamięta mnie i nadal się boi.
- Eee...Nie...Dziękuję...- za jąkała się. To dawało mi jeszcze większą satysfakcję z tego że się mnie boi.
Stałem pod szkołą, i opychałem towar młodzieży która kupowała wszystko jak gorące bułeczki. Nagle zobaczyłem dziewczynę z wczoraj. Tą z kawiarni. Szła patrząc w telefon. Podszedłem do niej i zagrodziłem jej drogę.
- Hey , chcesz może kupić towar ? Mam wszystko czego zapragniesz maleńka- powiedziałem. Podniosła wzrok i na mnie spojrzała. Widziałem w jej oczach to , że pamięta mnie i nadal się boi.
- Eee...Nie...Dziękuję...- za jąkała się. To dawało mi jeszcze większą satysfakcję z tego że się mnie boi.
- No weź, jedyna taka okazja, zapłacisz 100 dolców i wybierasz co chcesz- uśmiechnąłem się do niej i puściłem oczko dla zachęty.
-Nie. - powiedziała. Zaczyna mnie juz wkurwiać.
-No kup je, chyba że chcesz mieć do czynienia ze mną. A uwierz mi to miłe nie będzie.- dotknąłem lekko jej ramienia.
- Nie mam kasy, musze iść.- ominęła mnie i zaczęła iść w stronę wyjścia z placu szkoły.
-Nie. - powiedziała. Zaczyna mnie juz wkurwiać.
-No kup je, chyba że chcesz mieć do czynienia ze mną. A uwierz mi to miłe nie będzie.- dotknąłem lekko jej ramienia.
- Nie mam kasy, musze iść.- ominęła mnie i zaczęła iść w stronę wyjścia z placu szkoły.
-Ta jasne, a telefon za 5 dolców kupiłaś! - krzyknąłem za nią przywiązując uwagę to tego iż jej telefon nie był jednym z tych tańszych.
-Do widzenia. -odparła i opuściła plac szkolny. Suka przegięła. Mi się nie odmawia. Podszedłem do moich kumpli.
-Słuchajcie, tamta laska nie chciała nic kupić, złapcie ją, pokażemy suce, że nam się nie odmawia.- poklepałem chłopaków po ramieniu i patrzyłem jak szli w stronę tej dziwki.
POV Alex.
Opuściłam plac szkoły i szłam w stronę domu. Poczułam nagle mocne szarpnięcie i zostałam wciągnięta do samochodu.
-Do widzenia. -odparła i opuściła plac szkolny. Suka przegięła. Mi się nie odmawia. Podszedłem do moich kumpli.
-Słuchajcie, tamta laska nie chciała nic kupić, złapcie ją, pokażemy suce, że nam się nie odmawia.- poklepałem chłopaków po ramieniu i patrzyłem jak szli w stronę tej dziwki.
POV Alex.
Opuściłam plac szkoły i szłam w stronę domu. Poczułam nagle mocne szarpnięcie i zostałam wciągnięta do samochodu.